Wywiad z Prezenterem - Mateo Young - DjNation

Wywiad z Prezenterem - Mateo Young

Każdy klubowicz ich zna z widzenia i ze słyszenia, ale nie każdy już wie o nich coś więcej. Oczywiście mowa o prezenterach, czy też w skrócie dj'ach, którzy co weekend rozgrzewają parkiety do czerwoności. W związku z tym mamy do was pytanie: Co powiecie na serię wywiadów z różnymi prezenterami muzycznymi?

Od dzisiaj, aż do wyczerpania możliwości będzie pojawiał się krótki wywiad z kimś bardziej znanym lub mniej, a nawet z takimi co dopiero za jakiś czas o nich usłyszymy przy okazji większych wydarzeń. Dzisiaj czas na pierwszego kandydata, a mianowicie były rezydent klubu Seven Legnica, a obecny prezenter X-Demon Wrocław. Oczywiście to nikt inny tylko Mateo Young!

 

- Mateo jak rozpoczeła się Twoja przygoda z muzyką klubową?

-Tak na dobre kariera (o ile można nazwać to karierą), może bardziej styczność grania w klubach zaczęła się tak na poważnie od wygrania konkursu dla DJów amatorów w małym klubie Mayday w Głogowie w pierwszej połowie 2009 roku. Poziom jaki reprezentowali chłopacy porównując do bieżącego 2015 roku był naprawdę wysoki. Pamiętam, że nacisk był wtedy na mikrofon, dynamiczny mix oraz kontakt z publiką. Po zajęciu 1. miejsca, kilka ważnych osób związanych z dyskotekami w tym obecnie mojego dobrego znajomego Tomasza Tobysa z agencji 2T, zwróciło na mnie uwagę twierdząc, że nie mogę się zmarnować. Wtedy to po rozmowach z szefostwem klubu Protector w Głogowie, pozwolono mi przyjeżdżać na weekendy, przebywać w konsoli u boku (tamtego czasu DJa Spidera oraz Vnalogica), przypatrywać się ich technice no i najważniejsze - zagrać aż 30 min.
Po kilku miesiącach otworzono klub Seven w Legnicy. Przeniesiono mnie tam z pewnych względów. Tam również miałem możliwość szkolenia się i nabierania doświadczenia. Praca naprawdę była ciężka. Miałem czasem chęć zejść z konsoli i pojechać do domu...Ale nie poddawałem się. Z miesiąca na miesiąc grałem coraz dłużej. Aż przez ostatnie 2-3 lata już sam trzymałem piecze nad całym parkietem będąc już tzw. "rezydentem".

- Powiedz nam kiedy po raz pierwszy wystąpiłeś przed większą publicznościa i jak zapamiętałeś tam to wydarzenie?

-Pierwszy występ przed większą publicznością chyba mogę zaliczyć właśnie w Głogowie. Parkiet tam był potężny. Masa ludzi i potężna moc nagłośnienia. Stres miałem naprawdę wielki...podnosząc mikrofon miałem taki ścisk gardła, że nie mogłem nic powiedzieć :) ale jakoś poszło.

- Jaki event, w którym mogłeś brać udział uważasz za najlepszy?

-W żadnym evencie nie brałem udziału, ponieważ przez te prawie 6 lat byłem co weekend w Legnicy.

- Czy byłeś kiedyś zmuszony grać zupełnie odmienny klimat muzyczny niż to co naprawdę lubisz?

- Niestety nie. Zawsze w setach gram to co mi się podoba...a to, że większości ludziom na parkiecie też to się podoba to wtedy wszystko staje się piękniejsze :)

- Czyli musisz mieć ogromną satysfakcję, że robisz to co lubisz, a to podoba się ludzią, a do tego jeszcze jest to twoją pracą. Na koniec powiedz nam, czego oczekujesz po otwarciu nowego rozdziału w twoim życiu jakim na pewno będzie rezydentura w X-Demonie

- Oczekuję tego, że w końcu będę grał prawdziwą muzykę taneczną jaką jest House i pochodne (no i wiadomo, że również to co jest na TOPie). Grając przez te kilka lat w Seven, moje sety były ostrzejsze...dużo pompujących bitów, EDMy i te sprawy. Szczerze to powoli mnie to nudziło i denerwowało. Jeżdżąc grywać do X-Demona w Lesznie oraz w Zielonej Górze i obserwując ludzi na parkiecie, stwierdziłem, że to jest właśnie to. Przyjemne granie, normalnie tańczący ludzie a nie skaczący jak ping pongi na TomorrowLand - nie obrażając ani ludzi ani festiwalu - wiadomo każdy ma swój styl i to trzeba szanować!!

Bardzo dziękujemy Ci, za ten wywiad i życzymy kolejnych życiowych jak i zawodowych sukcesów, ale tym razem we Wrocławiu. Pozdrawiamy, Administracja Dj-live.