Electrocity 9 - Podsumowanie

 

Electrocity, ten festival stał się już kultowym wydarzeniem każdego roku. Na jeden dzięń ( w tym roku wyjątkowo dwa dni) mury Zakonu Cystersów z XII wieku stają się centrum muzyki elektronicznej. Niepowtarzalny klimat klasztoru co roku przyciąga coraz większą rzeszę fanów. To jedyna taka impreza w Europie, ponieważ w żadnym innym klasztorze, czy też zamku nie można uzyskać pozowolenia na wywołanie kilkudziesięciu tysięcy wat muzyki, która gra przez całą noc. Następnie tysiące ludzi, którzy przechodzą przez klasztor czy też bawią się w jego wnętrzu.

Electrocity jest tylko jedno!

Dzień 1. - 15.08.2014

Pierwszy dzień imprezy charakteryzował się tym, że był darmowy i wejść mógł każdy chętny pobawienia się w rytmach Trance'u. Cztery sceny, chodź tak naprawdę to tylko dwie, ponieważ sceny zrobione z dwóch kontenerów ciężko uznać za coś nadzwyczajnego. Ciężko ocenić mi ten dzień imprezy, gdyż nie jestem fanem trance'u. Jedynie mogę wypowiedzieć się na temat FSOE350, gdzie głównymi gwiazdami Aly & Fila b2b John O'Callaghan. Mimo tego, ze podszedłem w ten dzień bardzo spokojnie do całej imprezy to można było pobawić się przy rytmach jakie zaprezentowali Aly & Fila. Dla fanów muzyki trance musiała to być niezapomniana impreza, a przy tym całkiem darmowa co wbrew pozorom nie przyciągneła zbyt wielu osób. Ciężko powiedzieć ile osób mogło zawitać na to wydarzenie ale myśle, że nie więcej niż 5tyś osób przez cały dzień.

 

Dzień 2. - 16.08.2014

Drugi dzień Electrocity with Eska to było już zupełnie inne miejsce niż w dniu poprzednim. Ilość osób conajmniej podwojona, jak i ilość scen. W prawdziwym już Electrocity mogliśmy bawić się przy 6 różnych scenach jak i różnych muzycznych klimatach. Nie było możliwością być wszędzie jednocześnie, więc powiedzmy sobie o najważniejszych występach tegorocznego Electrocity. Scena Electrocity i występ Eric Prydz'a. Wstęp był genialny. Festival ognia, zapowiedź i właściwie tyle. Nic ciekawego nie zaprezentował oprócz kilku dobrych momentów. Łatwo to ocenić po ilości bawiących się osób podczas jego występu. Jak dla mnie to tak 6/10. Nic straconego jeżeli ktoś został przy tej scenie trochę dłużej bo następni w kolejce to nikt inny jak W&W. Warto było zostać i bawić się w rytmach Big roomów, które chłopaki podali w najlepszy możliwy sposób. Momentami nudno, ale można było wybawić, aż do godziny 3. Ocena: 9/10. Po godzinie trzeciej warto było zawitać kawałek dalej na scenę Run To The Sun, gdzię swój półgodzinny występ miała Emma Hewitt. Pierwszy raz miałem możliwość posłuchania tej artystki, ale było warto. Idealnie aby odpocząć po półtora godzinnej zabawie przy scenie Electrocity. Ciekawy występ: 8/10. Bardzo mnie zawiódł występ w samym klasztorze przy scenie Fly With Me, gdzie impreze nakręcał DubFire, a właściwie to zniechęcał, co było widać po ilości bawiących się osób. Ocena występu: 7/10.

 

{youtube}fcU9MbYOzWk{/youtube}